>> Strona główna
>> Aktualności
>> Varia
>> Akty prawne
>> Modlitwy
>> Regulamin cmentarza




24. Różaniec za zmarłych (2)



Tajemnice radosne

1.Zwiastowanie

Każdego dnia zwiastowane są nam nowiny o zbliżającej się śmierci. Takim zwiastowaniem są mogiły naszych najbliższych i znanych nam ludzi; obrzędy pogrzebowe, w których uczestniczymy i coraz bardziej różne dolegliwości, które na razie potrafimy pokonywać, ale w końcu doprowadzą one każdego do śmierci. Aby wśród tych nowin, zapowiadających śmierć, nie zatracić optymizmu i radości życia potrzebne jest nam zwiastowanie dobrej nowiny, która wznosi się ponad wszelkie cmentarze i wszelkie miejsca cierpienia człowieka. W tej tajemnicy zapoznajemy się z jej treścią, a jest to nowina zwiastująca życie: "poczniesz i porodzisz". Nikt nie żyje i nie umiera w samotności, ale poczęcie i narodzenie Jezusa - Zbawiciela świata - ma najwyższe znaczenie dla każdego człowieka: dla każdego kto żyje i dla każdego, kto umarł.

2. Nawiedzenie

Śpiewając w Tajemnicy Nawiedzenia razem z Maryją jej pieśń MAGNIFICAT, uczymy się od Bożej Pieśniarki daru pamięci i prorokowania. Jej pamięć obejmuje wszystkie pokolenia, które w Niej dostępują największego miłosierdzia Boga, które nie tylko do współczesnych, lecz i do tych, co umarli przychodzi w osobie Mesjasza. "Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie dla tych, którzy się Go boją" (Łk 1,50). Maryja w swej pieśni myśli również o pokoleniach, które dopiero przyjdą i z weselem będą czerpać z tego źródła zbawienia, które Ona ma pod swoim sercem. "Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia (Łk 1,48). Mamy naśladować Maryję w jej pamięci i w jej wychodzeniu ku przyszłości. Za zmarłych ofiarować modlitwę i czyny pokutne, a przyszłym pokoleniom zostawić dobry przykład i wielkie duchowe dziedzictwo.

3. Narodzenie

W Tajemnicy Narodzenia kontemplujemy "Słowo, które stało się Ciałem i zamieszkało między nami" (J 1,14). Według Autora IV Ewangelii Słowo- narodzony nam Zbawiciel - jest światłością, która oświeca każdego człowieka przychodzącego na ten świat (por. J 1,9). To Światło jest światłością ludzi. Światło, które zapaliło się dla nas w Betlejem już nigdy nie zagaśnie, bo ta światłość świeci w ciemności i ciemność nie może jej ogarnąć (por. J 1,5). Dlatego, kto "brodzi" w tej światłości, życie ma w obfitości. Światłość wiekuista, o którą modlimy się dla naszych zmarłych nie jest więc zjawiskiem fizycznym, czy optycznym. Światłością nawet dla oczu, które przestały widzieć, jest narodzony w Betlejem Zbawiciel świata.

4. Ofiarowanie

Wszyscy boimy się śmierci i lękamy się odchodzić z tego świata. Wśród wielu powodów tego lęku jest obawa, że nie do końca wypełniliśmy zadanie dane nam do ziemi do wykonania, że nie wychowaliśmy sobie następców, którzy to zrobią. W chwilach lęku przed śmiercią trzeba popatrzeć na Zbawiciela oczyma sędziwego Symeon i sędziwej Anny, którzy wyszli Mu naprzeciw, kiedy Rodzice zgodnie z przepisem Prawa przynieśli Go do świątyni, by swego Pierworodnego ofiarować Bogu. Chociaż to Dziecię ma dopiero 40 dni już można na niego złożyć wszelkie nasze troski i niepokoje. Kiedy wraz z Nim zostaną ofiarowane Bogu, każdy z nas będzie mógł powiedzieć z Symeonem: "Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie...
(Łk 2,29-30). Jednocześnie musimy sobie uświadomić, że po naszych przodkach przejmujemy ciężar odpowiedzialności za to, żeby świat nie zapomniał, że tylko w Bogu jest jego zbawienie.

5. Znalezienie

W tej tajemnicy wraz z Maryją i Józefem możemy podziwiać przedziwne "colloquium" jakie miało miejsce w świątyni jerozolimskiej podczas pielgrzymki dwunastoletniego Jezusa domu Ojca. To pielgrzymowanie było również wypełnione poszukiwaniem, kiedy Jezus zaginął gdzieś w drodze: "Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami" (Łk 46-47). Takie "colloquium" bardzo potrzebne jest między pokoleniami, między rodzicami i dziećmi, między nauczycielami i uczniami. Mamy w nich poruszać najważniejsze tematy. Trzeba czerpać z doświadczeń starszych, a od młodszych uczyć się radości życia. Potrzebny jest też dialog między żywymi i umarłymi. Zmarłym potrzebna jest nasza modlitwa, a nam najważniejsza wiedza, którą oni już znają: Jak dobrze żyć, żeby dobrze umierać?

Tajemnice światła

1. Chrzest w Jordanie

Kiedy patrzymy na pana Jezusa zanurzonego w wodach Jordanu przypominamy sobie słowa hymnu z Nieszporów odprawianych w niedzielę Chrztu Pańskiego: "Nie potrzebował chrztu pokuty- Ten, który zrodził się z Dziewicy, - lecz przyjął go, by nasze grzechy - zgładzić przez własne zanurzenie". Chrzest w wodach Jordanu jest jedynie zapowiedzią chrztu krwi, prze który przeszedł Zbawiciel człowieka. Ten właśnie chrzest zapowiadał Pan Jezus mówiąc do swoich uczniów: "Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie" (Łk 12,50). To w tym chrzcie i my mamy swój udział, o czym mówi Pan Jezus w słowach: "Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie"
(Mt 10,39). Ten właśnie chrzst jest dla nas źródłem zbawienia: "Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony" (Mk 16,16). Najgłębiej związek naszego wybawienia od śmierci ukazuje święty Paweł w Liście do Rzymian: "Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca" (Rz 6,3-4).

2. Gody w Kanie Galilejskiej

Pan Jezus przyjął zaproszenie na świętowanie zaślubin w Kanie Galilejskiej i zawsze przyjmuje zaproszenie do błogosławienia każdego małżeństwa i przemieniania ludzkiego związku na Sakrament ukazujący jego miłość do Kościoła, jako do wybranej Oblubienicy. Z woli Boga rodzina jest środowiskiem, w którym otrzymujemy życie naturalne i tutaj znajduje ono najlepsze warunki rozwoju. Kościół natomiast jest środowiskiem, w którym przez sakrament chrztu otrzymujemy życie łaski i tutaj może ono się najlepiej rozwijać. Na życie w rodzinie składa się cała seria narodzin i zgonów. Natomiast w Kościele są tylko same narodziny. Najpierw zrodzenie przez chrzest do nowego życia, a jego dopełnieniem jest zrodzenie w chwili śmierci do życia wiecznego. Często myślimy o naszych zmarłych ze smutkiem. Kiedy jednak widzimy ich p rzy Chrystusie możemy przeżywać radosne gody połączenia duszy człowieka - stęsknionej oblubienicy z upragnionym Oblubieńcem.

3. Nauczanie o Królestwie Bożym

Z chwilą śmierci człowiek zostaje wykreślony ze społeczności żyjących. Nie ma już żadnych praw obywatelskich, poza tym, że ma być respektowana jego wola zawarta w testamencie; nie ma również żadnych praw ludzkich, poza tym, że jego ciało może przez pewien okres czasu zajmować miejsce na cmentarzu. Jedyną społecznością, do której człowiek w całej pełni należy nawet po swojej śmierci jest królestwo niebieskie. Głosząc w tej tajemnicy prawdę o królestwie Bożym myślimy nie tylko o tym, że zmarli mają swoje miejsce w niebie, lecz również o tym, że mają oni swoje miejsce w pamięci Kościoła tutaj na ziemi. Jest to pamięć szczególna, albowiem przywołuje ona ich obecność wśród nas na mocy "obcowania świętych". Pamięć Kościoła osiąga swoje apogeum, kiedy dokonuje beatyfikacji i kanonizacji zmarłych. Jest to dla nas wzór, jak my mamy kształtować naszą pamięć o zmarłych.

4. Przemienienie Pańskie

W tajemnicy Przemienia Pańskiego uczestniczymy wiele razy w życiu. Tak się dzieje, ilekroć następuje zmiana na lepsze i to nie wokół nas, ale w nas samych. Najistotniejsza zmiana dokonuje się jednak dopiero w chwili śmierci. Wtedy następuje przemienienie na miarę tego, którego dokonał Pan Jezus na górze Tabor, między zapowiedzią swojej męki i śmierci, a zapowiedzią zmartwychwstania. O tym niezwykłym przemienieniu, w którym uczestniczą zmarli i które nas czeka, poucza nas święty Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian: "...wszyscy będziemy odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby - zabrzmi bowiem trąba - umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni. Trzeba, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność. A kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć (1 Kor 15,51-54). Do Przemienionego Pana modlimy się słowami: "Cudowny Jezu, przez Twe przemienienie - strapienia nasze odmień pocieszenie". Również smutek towarzyszący pamięci o zmarłych w modlitwie do Przemienionego Chrystusa staje się pocieszeniem.

5. Ustanowienie Eucharystii

Ustanawiając Sakrament Eucharystii Pan Jezus sprawił, że do owoców jego ofiary złożonej na krzyżu za życie świata mają dostęp wszyscy: i żywi i umarli. Żyjący spożywają w tym Sakramencie chleb dający życie wieczne. Zmarli natomiast w kielichu Krwi, przelanej na odpuszczenie grzechów, znajdują oczyszczenie z win, które zagradzają im drogę do niebieskich podwoi. Stąd rodzi się przekonanie, że Msza święta odprawiana za zmarłych, jest dla nich największą pomocą. Odprawianie Mszy świętej za zmarłych powierzamy kapłanom. My jednak możemy w intencji zmarłych przyjmować Komunię świętą. Obfitość życia, które czerpiemy z tego pokarmu jest tak wielka, że starcza nie tylko dla nas, lecz możemy się darem życia wiecznego dzielić ze wszystkimi, a przede wszystkim ze zmarłymi.

Tajemnice bolesne

1. Modlitwa w Ogrójcu

Bardziej niż śmierci boimy się konania. Sama śmierć jest tylko krótkim momentem, a dla tego, kto wierzy i ufa, jest radosnym spotkaniem z kochającym Zbawicielem. Konanie natomiast może być długie i bolesne. Dlatego Pan Jezus jest bardzo blisko konających, by w tych najtrudniejszych chwilach życia wspomagać ich przykładem swojego konania, w którym całkowicie powierzał się woli Boga. Aby ani na chwile nie odchodzić od konającego człowieka, przedłużył swoją agonię. Konał nie tylko przez trzy godziny na krzyżu, lecz przedtem jeszcze przez długie nocne godziny w Ogrodzie Oliwnym. Wielu chrześcijan potrafi korzystać z tej pomocy Zbawiciela. Wspaniały przykład zjednoczenia z konającym Chrystusem dał nam Jan Paweł II w czasie swojej długiej agonii. Módlmy się za zmarłych i za nas słowami pieśni: "W Tobie ja żyję, w Tobie umieram; Jezu Twój jestem w życiu i przy śmierci".

2. Biczowanie

Na ciele zmartwychwstałego Chrystusa pozostały rany zadane podczas Męki. Z tymi znakami ludzkiej niegodziwości, ale jeszcze bardziej, Jego ogromnego poświęcenia i cierpliwości Pan Jezus stanął po wykonaniu swego
zadania przed Ojcem w niebie. Każdy zmarły stając przed sądem Boga odkrywa nie tylko swoje winy, ale również rany zadane mu przez ludzi. Kiedy myślimy o naszych zmarłych trzeba również przypomnieć wszystkie bóle, które im zadaliśmy: czasem nieświadomie, lecz czasem z premedytacją. Jeszcze mamy czas, aby na te bolesne miejsca wylać gojącą oliwę naszej modlitwy i naszej pokuty.

3. Ukoronowanie cierniem

Niejeden człowiek odchodził z tej ziemi w cierniowej koronie lekceważenia, pogardy i poniżenia, którą ludzie zakładali mu na głowę nie tylko za życia, ale również wypowiadając krzywdzące opinie po jego śmierci. To szczególne wotum składają oni przed Panem Bogiem na dowód, że znosząc cierpliwie ludzkie szykany, zasłużyli sobie na koronę chwały. To co jest dla nich tytułem do chwały, jest wielkim oskarżeniem względem tych, którzy ukoronowali ich cierniem. Za wszelkie zniewagi, obelgi, kłamliwe posądzenia, oszczerstwa, obmowy i plotki możemy wynagrodzić zmarłym wydobywając na światło dobro, które było ich dziełem oraz pokorną i przebłagalną modlitwą. Kiedy natomiast mówimy o zmarłych, trzeba trzymać się zasady: „De mortuis nil nisi bene” (O zmarłych nic poza tym, co dobre).

4. Dźwiganie krzyża

Nie wystarczy dźwigać swój własny krzyż, gdy za Chrystusem podążamy drogą krzyża. On niesie ten krzyż za nas wszystkich. Dlatego do nas wszystkich odnosi się wezwanie Apostoła: "Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe" (Ga 6,2). Jeżeli nasi zmarli są obciążeni brzemieniem win, które nie pozwala im wznieść się do lotu, aby stanąć na wysokości Bożego oblicza, możemy ulżyć temu brzemieniu podejmując pokutę za nich tutaj na ziemi. Często też doświadczamy, jak oni nam pomagają, ilekroć zwracamy się do nich o wstawiennictwo u Pana Boga. Brzemię rozłożone na wiele ramion jest o wiele lżejsze. Ciężar ten jest jednak zbyt wielki dla wszystkich ramion razem wziętych. Jeśli jest on do udźwignięcia, to tylko dlatego, że Chrystus Pan podkłada swoje ramiona pod nasze krzyże. Nie przerażajmy się więc pomnażaniem naszych brzemion o ciężary innych. Im bardziej jesteśmy solidarni z żywymi i umarłymi w dźwiganiu ciężaru naszego istnienia, tym bardziej pomaga nam
Wszechmogący.

5. Śmierć na krzyżu

Pan Jezus jest Mistrzem, który naucza nie tylko tego jak żyć, ale uczy również jak umierać. Z tego najważniejszego wykładu, który Zbawiciel wygłosił z wysokości krzyża trzeba zapamiętać na godzinę naszej śmierci przynajmniej dwie rzeczy: Nie można odchodzić z tego świata z długami. I nie chodzi tylko o to, żebyśmy wyrównali nasze powinności względem ludzi. Nie można też przenosić przez granicę śmierci tego, co winni są nam inni ludzie. Odchodząc z tego świata trzeba za konającym Jezusem powtarzać: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,24). I druga nauka, jeszcze ważniejsza! W chwili śmierci całą swoją ufność trzeba złożyć w Bogu. Przez całe życie trzeba uczyć się tego, by w chwili śmierci zdobyć się na heroiczne zaufanie wyrażające się w słowach wypowiedzianych przez pana Jezusa na krzyżu: "Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego" (Łk 23,45).

Tajemnice chwalebne

1. Zmartwychwstanie

Boski Nauczyciel nie tylko nauczał prawdy Bożej, nie tylko dawał wskazania, lecz sam dawał przykład, jak rady ewangeliczne wypełnić. Czynił to w myśl zasady: "Verba docent - exempla trahunt" (słowa uczą, lecz przykłady pociągają). Są jednak takie wzorce, które można tylko podziwiać, a nie da się ich naśladować. Wydawać by się mogło, że nie do naśladowania jest przykład zmartwychwstania. W człowieku nie ma takich mocy, które mogłyby przeciwstawić się potędze śmierci. Tę moc posiada jednak Pierwszy Zmartwychwstały i dzieli się nią ze wszystkimi. "Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli" (1 Kor 15,20). Człowiek może tylko przywołać do siebie śmierć, zmartwychwstanie zaś dokonuje się przez Chrystusa. "Jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni...(1 Kor 15, ). Dlatego możemy śpiewać z ufnością; "Chrystus zmartwychwstan jest, nam na przykład dan jest, iż mamy z martwych powstać, z Panem Bogiem królować. Alleluja".

2. Wniebowstąpienie

Po wniebowstąpieniu Jezusa aniołowie zapytali Jego uczniów: "Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? (Dz 1,11). Nas, gdy po śmierci naszych bliskich stoimy nad ich grobami i uporczywie wpatrujemy się w ziemię, szukając martwego śladu po tym, co było nam bliskie i drogie, zatem mamy wpatrywać się, kiedy szukamy miejsca, gdzie są nasi bliscy? Gdzie mamy wpatrywać się, gdy szukamy dla siebie miejsca ocalenia z katastrofy śmierci? Z Księgi Mądrości dowiadujemy się, że "dusze sprawiedliwych są w ręku Boga" (Mdr 3,1). Jeśli rozglądamy się za niebem dla naszych zmarłych, jeśli szukamy nieba dla siebie, to najbardziej właściwy kierunek określony jest słowami Pisma: "Do Boga, który jest weselem moim od młodości" (Ps 43,4). "Dusza moja pragnie i tęskni do przedsieni Pańskich. Moje serce i ciało radośnie wołają do Boga żywego" (Ps 84,3). Największą atrakcją nieba jest właśnie Bóg. Poszukiwaniu nieba nie pomaga pytanie gdzie?", lecz pytanie "kto?"

3. Zesłanie Ducha Świętego

Duch Boży jest obecny w każdym Bożym działaniu. Unosił się nad wodami, gdy ziemia była jeszcze bezładem i pustkowiem. To On dawał tchnienie życia istocie ulepionej z prochu ziemi. To On namaścił nam Zbawiciela. To On uczynił Kościół Mistycznym Ciałem Chrystusa. On nieustannie odnawia oblicze ziemi, szczególnie, kiedy przyzywany jest z taką wiarą, z jaką wołał podczas pierwszej podróży do ojczyny Jan Paweł II: "Niech zstąpi Duch Twój, Niech zstąpi Duch twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi". Kiedy myślimy o naszych zmarłych, przywołujemy wizję proroka Ezechiela, którego wyprowadzono na pole usłane ludzkimi kośćmi. Nad tym cmentarzyskiem Bóg wypowiada słowo: "Oto ja daje wam ducha po to, abyście stały się żywe" (Ez 37,5). Kiedy idziemy na cmentarze, kiedy myślimy o zmarłych, wołajmy: "Niech zstąpi Duch Twój, Niech zstąpi Duch twój i odnowi te kości poniżone!" Kiedy tak będziemy wołać nad grobami, spełni się wizja Ezechiela: "Wtedy prorokowałem tak, jak mi nakazał, i duch
wstąpił w nich, a ożyli i stanęli na nogach - wojsko bardzo, bardzo wielkie" (Ez 37,10).

4. Wniebowzięcie

Dystans między niebem i ziemią jest wielki. Nie chodzi tu o odległość linearną, tylko jakościową. Jest to różnica między sposobami istnienia. Odległość między istnieniem rośliny a istnieniem homo spiens jest o wiele mniejsza, aniżeli odległość miedzy życiem mieszkańców padołu łez, a życiem mieszkańców raju. Dlatego do nieba nie może dostać się własnym sposobem i o własnych siłach. Do nieba może nas przenieść tylko Siła Wyższa. Do nieba możemy być tylko "wzięci". Nawet Matka Chrystusa jest "wniebowzięta". Bóg chce mieć każdego człowieka w niebie i każdy może by wniebowzięty, o ile nie będzie stawiał oporu. Niepokalana, wolna od grzechu i chętna na pełnienie woli Bożej, nie stawiała oporu żadnego. Grzesznicy nieraz bardzo wyrywają się z rąk Bożych, gdy ten chce je "wziąć" do nieba. Jeśli chcemy dopomóc zmarłym, aby zajęli swoje miejsce w domu Ojca, to nie trzeba pomagać Panu Bogu, tylko im. Pokutą za nich podjętą ująć "ciężaru" ich duszy, a wiernym wypełnianiem woli Bożej pomóc im w zawierzeniu Bogu i poddaniu się Jego miłości.

5. Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny

W każdym człowieku jest pożądanie władzy. Uważamy, ze lepiej jest panować niż służyć. Demokracja została wymyślona po to, aby dać człowiekowi odczucie, że to on decyduje i rządzi. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to tylko złudzenie. Tutaj na ziemi tylko nieliczni mogą panować, a reszta jest poddana władzy. Wszystko to zmienia się w królestwie niebieskim. Przede wszystkim dlatego, że tam obowiązuje zupełnie inna koncepcja władzy niż tutaj na ziemi. Tam wszyscy mogą nosić aureole, tak jak Maryja nosi na głowie koronę z gwiazd dwunastu. Módlmy się za naszych zmarłych, którzy tutaj na ziemi niewiele mogli osiągnąć, z którymi się nikt nie liczył, aby w niebie mieli udział w królewskim majestacie Boga, Syna Człowieczego i Matki Chrystusa. "Wyście wytrwali przy Mnie w moich przeciwnościach. Dlatego i Ja przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec: abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole oraz żebyście zasiadali na tronach..."(Łk 22,28-30).